NIE TYM RAZEM
brak komentarzy
 

Do Tierralta przyjechaliśmy zwiedzeni śladami Tony’ego Halika, który w pobliskich lasach około 50 lat temu spędził kilka miesięcy żyjąc wsród Indian Embera. W mieście, które nie cieszy się zbyt dobrą sławą i uchodzi za bardzo niebezpieczne byliśmy prawdziwą atrakcją. Wszyscy oglądali się na widok naszej obklejonej furgonetki. Działo się to za sprawą kompletnego braku turystów, którzy po prostu do tego regionu nie docierają. Szybko złapaliśmy kontakt z burmistrzem i placówkami kulturalnymi, co pozwoliło nam przygotować wielki pokaz w auli okręgowego domu kultury, do którego przynależą: muzeum archeologiczne oraz regionalne radio. W dwóch radiach udzieliliśmy wywiadów na temat naszej podróży i zaprosiliśmy całe miasto na czwartkową projekcję naszego kina. Jako że zapowiadało się na bardzo tłumną prezentację przygotowaliśmy się bardziej niż zwykle. Do standardowego programu , wyjaśniającego przesłanki naszego projektu, domontowaliśmy opis Polski podparty fotografiami oraz tłumaczenie historii, z książki Tonego Halika. Już od rana, krzątaliśmy się po sali, ustawialiśmy krzesła montowaliśmy projektor i ekran. Nawet jak nigdy zrobiliśmy próbę generalna. Wybiła 7, przed budynkiem ustawił się pan z popcornem,  na sali zjawiła się matka z małą dziewczynką i jedna indiańska rodzina. Nie wiemy dlaczego ale nasza projekcja okazała się być totalną klapą. Nie przyszedł prawie nikt. Mimo tego dzielnie przebrnęliśmy do końca, nie poddając się porażce. Potem dowiedzieliśmy się, że o tej godzinie wielu ludzi po prostu idzie do kościoła, jeszcze inni nie dotarli ze wzgledu na ulewny deszcz, który przez pół dnia lał jak z cebra. Niestety ta projekcja się nie udała, ale nie podajemy sie i lecimy dalej.

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi