KRAINA MEZCALEM PŁYNĄCA
 

Z miasta Meksyk udaliśmy się na południe do regionu Oaxaca. Już pod samą Oaxacą kiedy wycieńczeni upałem i długą drogą, szukaliśmy noclegu pod tak zwanym kaktusem, pośród plantacji agawy zatrzymaliśmy się na polu, nie było by w tym nic dziwnego gdyby to pole nie było małym cmentarzykiem. Wąską dróżką wjechaliśmy w głąb parkując naszą zakurzoną furgonetkę pośród całkiem zadbanych grobowców. Byliśmy tak zmęczeni że nawet lokalne duchy nie były by w stanie nas wykurzyć z tego ekscentrycznego campingu. Rano zgodnie doszliśmy do wniosku że osoby pochowane w tym miejscu, to chyba raczej sami dobrzy ludzie, po wyspaliśmy się tej nocy jak nigdy, jak gdyby ktoś pilnował naszego spokoju.

Oaxaca, to właśnie tu długo dojrzewająca agawa czeka w słońcu na dzień kiedy farmer zetnie ją swoją ostrą jak brzytwa maczetą. Okolice miasta porastają liczne plantacje agawy, która zapewnia prace bardzo wielu osobą. Pierwszym w łańcuchu pokarmowym jest rolnik, który ową roślinę uprawia na swoich polach. Sadzi młode sadzonki, które aby dorosnąć do momentu przydatności do produkcji, potrzebują nawet do dwudziestu lat. Mimo że trwa to bardzo długo trzeba jednak uważać aby nie przegapić ważnego momentu. Mianowicie rolnik musi pilnować aby agawa nie wypuściła pnia. Pnia, wyrastającego z wnętrza rośliny, który góruje nad nią na wysokości dwóch metrów, wypuszczając na swoim czubku wielki kwiat. Kwiat jest przedłużeniem życia rośliny. Aby pień mógł urosnąć wystarczająco wysoki, czerpie on niemal cały sok z podstawy o którą zabiegają producenci Mezcalu. Popyt na agawę jest bardzo duży jako że Oaxaca jest światową stolicą produkcji Mezcalu. Trunku bardzo podobnego do Tequili. Oba te alkohole produkuje się ze sfermentowanego soku z agawy. Mezcal, co prawda nieco mniej znany, naszym zdaniem niczym nie ustępuje Tequili. Kolejnym ogniwem są producenci, którzy skupują agawę do lokalnych rolników, rzadko kiedy uprawiają własne pola jako że wymaga to niezwykle dużo czasu. Producenci zatrudniają od kilku do kilkudziesięciu osób, które w taki czy inny sposób także związane są z Mezcalem. To nie koniec koniunktury. Mezcal trafia do sklepów. Wiele z lokalnych butików zajmuje się sprzedażą jedynie tego wyskokowego napoju. Kolejnym ogniwem są bary nazywane Mezcaleriami, które specjalizują się w serwowaniu Mezcalu na różne sposoby. I tak właśnie cała okolica napędzana jest przez ten trunek. Mezcal napędza ekonomię ale także, nie jednego z farmerów. Lokalni mówią że lepiej z nim nie przesadzać bo może doprowadzić do obłędu ale sami możemy śmiało powiedzieć że spożywany od czasu do czasu otwiera nieużywane części mózgu. Działa mocno pobudzająco dając lekkie poczucie przyjemnej euforii.

W Oxace włóczyliśmy się po fabrykach mezcalu. Porównywaliśmy najstarsze rodzinne destylarnie z nowoczesnymi sposobami produkcji. Region Oaxaca mimo swej pustynno-stepowej surowości jest niezwykle malowniczy. Już setki lat temu, jego uroki docenili Majowie, budując tu duże centrum kulturalne i osadę nazywaną teraz Monte Alban. Tutejsze słońce nie rozpieszcza bombardując swoimi promieniami, trzeba uważać żeby się nie poparzyć dotykając na przykład samochodowej karoserii. Po zebraniu wystarczającej ilości materiału filmowego i powiedzmy tego do „dalszego prowadzenia badań” ruszyliśmy na na spotkanie z Indianami Chamula.

Tagi MEKSYK, MEZCAL, OAXACA

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi