KINO DLA MILCZĄCYCH LUDZI…
brak komentarzy
 

Po owocnym miesiącu spędzonym w Nikaragui, pojechaliśmy do Kostaryki. Za nasz cel obraliśmy sobie Monteverde, górską malowniczą miejscowość otoczoną lasami subtropikalnymi. Spektakularne, otulone gęstą warstwą chmur i mgły lasy są bogate w unikalną faunę i florę, która przyciąga tu mnóstwo naukowców, ornitologów, badaczy i miłośników natury. Jest to stosunkowo młode miasto – zostało założone przez Quaker’sów ze Stanów Zjednoczonych, którzy w 1950 roku odmówili służby wojskowej i wystąpili do Kostaryki o azyl. Osiedlili się na tych terenach, otworzyli gospodarstwa mleczarskie i dostarczali mleka pobliskiej fabryce sera. Akurat w tym czasie kiedy my dotarliśmy do Monteverde przedstawiciele tej specyficznej, zjednoczonej i bardzo religijnej społeczności własnoręcznie budowali nową salę modlitw, a w przerwach spotykali się na tak zwanych „milczących spotkaniach”. Najpierw wspólnie modlili się w milczeniu, a później każdy z nich opowiadał o swoich problemach i razem starali się je rozwiązać. Aby zorganizować w tym miejscu nasze kino musieliśmy wziąć udział w jednym z takich spotkań, opowiedzieć kim jesteśmy, co robimy i w jakim celu przyjechaliśmy. W ciszy wysłuchali wszystkich informacji na temat naszego projektu, kina oraz filmów, które prezentujemy. Po krótkich przemyśleniach zgodnie udzielili nam przyzwolenia na zorganizowanie pokazu filmowego na terenie szkoły, do której uczęszczają dzieci z ich społeczności i przy której budują nową salę modlitw.

Kino zorganizowaliśmy w największej auli szkoły. Ustawiliśmy ławki, rozstawiliśmy ekran, podłączyliśmy projektor i sprzęt nagłaśniający, wszystko wyglądało doskonale. Jednak przy próbie generalnej okazało się, że nie działają nasze głośniki, a do pokazu zostało dosłownie pół godziny. Próbowaliśmy coś z nimi zrobić, podłączyć jeszcze raz, sprawdziliśmy kable- wszystko pasowało, nikt nie wiedział co się stało. Nie pozostało nam nic innego jak szybko zorganizować inne nagłośnienie; przecież nie ma kina bez dźwięku! Na szczęście na dziesięć minut przed pokazem, kiedy aula zaczęła wypełniać się widzami, znaleźliśmy „dobrego ducha”, który udostępnił nam soundsystem na czas pokazu, my odetchnęliśmy głęboko, a kino ruszyło. Wszyscy oglądali z zaciekawieniem co dzieje się na ekranie, a przez cały seans panowała cisza, jak makiem zasiał. Po pokazie zostaliśmy obdarowani brawami i padło wiele pytań odnośnie sposobu tworzenia animacji w Polsce, o muzykę która usłyszeli oraz o to kiedy znowu ich odwiedzimy. Pomimo niewielkich komplikacji zdecydowanie można zaliczyć tą projekcję do bardzo udanych.

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi